Bonecrusher będzie w angielskim znaczył to samo co Miażdżyciel kości w polskim.
Zaiste zachęcające!

Jakoś wydaje mi się, że dla większości ważniejsze jest, by coś było dobrze przetłumaczone (może z jajem/fantazją?), a dopiero potem, by dobrze brzmiało.
Dobrze brzmi po angielsku. Jaki jest sens tłumaczenia tego typu gier? Nie chodzi o to, że po angielsku to od razu mądrzej ale na pewno lepiej. Ta reguła nie dotyczy rzecz jasna podręczników do gier RPG. Ale wystarczy spojrzeć na nazwy jednostek, które występują w tej planszówce. Spróbujcie wyobrazić to sobie w naszym języku. Tak jak już napisał Aengrod - to były facepalm. Poza tym w świecie zdominowanym przez chaos, masakrę i rozpierdol generalny nie ma miejsca na tłumaczenia z jajem i fantazją ;] BTW wierzę, że gdzies w Games Workshop pracują nasi rodacy, którzy nie dopuszczają do tłumaczeń tego typu wydawnictw na język ojczysty w trosce o zdrowie graczy