Bitwa dla samej bitwy to zaledwie niedorobiony substytut, który szybko się nudzi.
Ja tego tak nie widzę. Bezmyślna młócka sprawia mi sporą radochę. :]
Właśnie blokowanie stref postrzegam jako niemożebnie i przeraźliwie nudne. ("Jeszcze tylko kilka punktów - zróbmy Pq X i Y i będzie ok." - z miejsca skojarzenie z farmą.)
Co do istoty tematu. (Pierwszego postu)
Tak na zakończenie się pytam: co to za RvR jak się chce walczyć tylko z NPCami?!?
W moim skromnym mniemaniu żadne. :]
Co to za radocha z odbijania pustego keepa? BO?
Póki co mam r38/rr38 - z czego rr przynajmniej w 95% zrobiony na konfrontacji z przeciwną stroną barykady. Rank zwykły podobnie - 70% nabitego expa pochodzi z RvR. Dopiero niedawno wskoczył mi unlock za 10 wykonanych PQ. x]
Zabijanie innych graczy - to dla mnie esencja tej gry. Nie posągi, itemy czy dobicie do Inevitable City - sęk w tym, że to wszystko jest dodatkiem. Nagrodą. A postrzegane jest jako cel. I tak oto powstał chocapi...Tfu! Farmer.