Anadim
Mówca
Reputacja: 20
Offline
Imię w grze: Sidorius (Karak-Azgal), Zooltan (Bulrok), Tissaja(Karak-Azgal), Borlis(Karak-Azgal)
Wiadomości: 1 181
|
 |
« : Grudzień 18, 2008, 09:48:59 » |
|
Witam obie strony barykady  A teraz do rzeczy. Wszyscy zapewne widzą jak wpłynąl nowy patch (1.1) na oRvR. Ruch w interesie niemały  . Niemniej mam wrażenie, że starania Mythica idą na marne. Po czym wnoszę? Już wyjaśniam: Skuszony wizją wojny, goblińskich głów na palach, i ogólnej roz****** dołączyłem do krążącej w strefie wojny "warbandy". Ok, wszystko fajnie, lecimy sobie od twierdzy do twierdzy zostawiając po sobie tylko płaczące wdowy mrocznych elfów i brodzących w kałużach własnej krwi orków - nielicznych obrońców zdobywanych zamczysk. I tu dochodzimy do punktu kulminacyjnego. Właśnie opuszcza nasza szacowna rajza zdobytą twierdzę, gdy na horyzoncie zaczynają majaczyć proporce armii destrukcji, kroczącej w kierunku zdobytej przez nas warowni. Prawdziwy wojownik długo się nie zastanawia, więc z okrzykiem "for the empire" na ustach zawróciłem rumaka (choć dla niektórych wierzchowce imperium bardziej wyglądają na kobyły  ) wygłosić zielonoskórym i spółce modlitwę Sigmara. Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się na placu boju zostałem tylko ja i może z 4 innych śmiałków. Na moją propozycję obrony twierdzy, jakiś kurduplasty brodacz, brzuchata jego mać, stwierdza że nie warto bo za to "lootu" nie ma. Normalnie nic tylko obrzygać, od czapki po ciżmy.... Cóż, polegliśmy honorowo, nasza skromna załoga obrońców.. ale nie żałuję, tak samo jak zapewne nie żałują orkowie czy marauderzy którzy bronili warowni przed nami, w kilku zaledwie. Tak na zakończenie się pytam: co to za RvR jak się chce walczyć tylko z NPCami?!? Pozdrowienia dla wszystkich tych co wiedzą do czego służy żelastwo, które zwykliśmy w świecie WARa nosić u boku, czy to ork czy elf. Do zobaczenia na polu bitwy... Sidorius War Priest Eltharion
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Jeśli walka była uczciwa, znaczy że źle ją zaplanowałeś.
"There is no 'I' in 'team', but there is a 'we' in 'weapon.'"
|
|
|
Mugrim
Małomówny
Reputacja: 0
Offline
Wiadomości: 112
|
 |
« Odpowiedz #1 : Grudzień 18, 2008, 09:53:47 » |
|
Muszę powiedzieć iż urzekła mnie twoja historia... ja bym został bronić  . W końcu chodzi o fun.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Rylek
Rozmówca
Reputacja: 11
Offline
Imię w grze: Moragann
Wiadomości: 252
|
 |
« Odpowiedz #2 : Grudzień 18, 2008, 10:05:02 » |
|
moze nie ma nagordy w postacie loot za obrone.. ale za to ile inf wpadnie
ale postawa obrony godna i zacna - sam bym zostal i szerzyl rozrywke granatami w szeregach wrogow ]:->
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Artein
Bard
Ravens
Reputacja: 37
Offline
Imię w grze: Kriathi, Arthein, Iyrk
Wiadomości: 2 357
|
 |
« Odpowiedz #3 : Grudzień 18, 2008, 11:21:18 » |
|
Durny brodacz. Za obronę jest spory bonus w postaci infa i renowna, jeśli do tego doliczyć zabitych przeciwników to jest naprawdę warto takiego keepa obronić.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
414, never forget
|
|
|
Risthalion
Gawędziarz
Nie, pomimo wszystkich przesłanek, to nie ja:)
Reputacja: 4
Offline
Wiadomości: 470
|
 |
« Odpowiedz #4 : Grudzień 18, 2008, 11:30:39 » |
|
Zasadniczo to mam wrażenie, że nie tyle warto bronić keepa, co zabijać przeciwników, a że pod keepem najłatwiej ich znaleść jak ci się ładują radośnie prosto w ręce....
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"-Ładne... Dobra, co rozwalamy najpierw?"  
|
|
|
Anadim
Mówca
Reputacja: 20
Offline
Imię w grze: Sidorius (Karak-Azgal), Zooltan (Bulrok), Tissaja(Karak-Azgal), Borlis(Karak-Azgal)
Wiadomości: 1 181
|
 |
« Odpowiedz #5 : Grudzień 18, 2008, 11:43:48 » |
|
Zasadniczo to mam wrażenie, że nie tyle warto bronić keepa, co zabijać przeciwników, a że pod keepem najłatwiej ich znaleść jak ci się ładują radośnie prosto w ręce....
Problem w tym że większość warbandu nie chciała walki tylko grindu, to mnie najbardziej osłabia. Latanie od keepa do keepa, i oby tylko nie spotkać porównywalnej ekipy wroga. A właśnie najciekawsze bitwy zaliczyłem wtedy, gdy walczyłem w obronie twierdzy i udało się odeprzeć atak przeważających sił przeciwnika spod nosa lorda. Lub na odwrót. Wcale nie zależy mi na wygranej i tym co się opłaca (przynajmniej nie jest to główny czynik), tylko na porządnej, epickiej bitwie, bo takie się potem miło wspomina. P.S. co do opłacalności to sukces w obronie nagradzany jest znaczną ilością oRvR influence w zależności od sił przeciwnika(nawet do 2000), samo wyrzynanie przeciwników to nie za bardzo.
|
|
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzień 18, 2008, 11:47:44 wysłane przez anadim »
|
Zapisane
|
Jeśli walka była uczciwa, znaczy że źle ją zaplanowałeś.
"There is no 'I' in 'team', but there is a 'we' in 'weapon.'"
|
|
|
Ifindel
Małomówny
Another one bites the dust.
Reputacja: 2
Offline
Imię w grze: Guthwulf
Wiadomości: 139
|
 |
« Odpowiedz #6 : Grudzień 18, 2008, 11:46:19 » |
|
Na munchkinizm lekarstwa jak świat światem nie znaleziono - omijać z daleka, może być zaraźliwe.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Zdanie poniżej jest prawdziwe. Zdanie powyżej jest fałszywe.
|
|
|
Destroyer
Mówca
Warcrimer (Chosen)-Royal Legio
Reputacja: 12
Offline
Wiadomości: 971
|
 |
« Odpowiedz #7 : Grudzień 18, 2008, 12:50:41 » |
|
Problem w tym że większość warbandu nie chciała walki tylko grindu, to mnie najbardziej osłabia. Latanie od keepa do keepa, i oby tylko nie spotkać porównywalnej ekipy wroga.
skad ja znam te mentalnosc(liczowanie w jaskini chowanie sie za mlynem zeby tylko nabic punkty...farma farma i jeszcze raz farma..po to tylko by zdobyc epaxy)jaki to tytul chyba mowic nie musze. Sprawa rysuje sie nastepujaco niestety dla wielu mmo to praca polegajaca na tym by w jak najlatwieszy sposob napchac kieszen lub wygearowac sie najmnijeszym kosztem. War wlasnie oferuje moim zdaniem w glownej mierze lawto dostepny fun. Ostatnio bronilismy w 6 keepa. Wiadomo bylo ze nie mamy szans ale co tam. Nigdy nie zapomne jak z mala grupka tankow stalismy tuz za brama czekajac na rychla smierc z rak armii wroga ...ale to jest wlasnie WAR i poswiecenia dla sprawa  ...a przede wszystkim fun!!
|
|
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzień 18, 2008, 12:57:58 wysłane przez Destroyer »
|
Zapisane
|
I w wyznaczonym czasie powstaniemy z naszych miejsc ukrycia i zdobędziemy miasta i osady Imperium.Nasi bracia wyjdą z lasów by zabijać i palić.Chaos ogarnie ziemię, a my wybrani jego sludzy zostaniemy wyniesieni w JEGO oczach. Niech będzie pozdrowiony Tzeentch, Ten, Który Zmienia Drogi!!
|
|
|
Artein
Bard
Ravens
Reputacja: 37
Offline
Imię w grze: Kriathi, Arthein, Iyrk
Wiadomości: 2 357
|
 |
« Odpowiedz #8 : Grudzień 18, 2008, 13:40:13 » |
|
http://img395.imageshack.us/img395/6139/rlugh021bt6.jpgi niech mi ktoś powie, że za farmienie BO i pustych keepów jest więcej renowna/infa niż za obronę
|
|
|
|
|
Zapisane
|
414, never forget
|
|
|
|
Pierun
Gość
|
 |
« Odpowiedz #9 : Grudzień 18, 2008, 14:02:19 » |
|
Durny brodacz. Za obronę jest spory bonus w postaci infa i renowna, jeśli do tego doliczyć zabitych przeciwników to jest naprawdę warto takiego keepa obronić.
Z deszczu pod rynnę - to nadal jest grind. W walce z gromadomyśleniem potrzebne są jakieś konkretne argumenty inne od tych, że farmienie renowna jest złe. Istotą tej gry jest blokowanie stref i właśnie wtedy, gdy próbujemy to robić dochodzi do najciekawszych bitew, bo one mają wtedy jakiś konkretny cel i sens - zablokowanie strefy. Bitwa dla samej bitwy to zaledwie niedorobiony substytut, który szybko się nudzi. Wczoraj trafiłem do takiego z pozoru farmerskiego warbandu, spróbowałem przekonać, żeby się zapisali na scenariusz Reikland Hills, co by troche VP dostać za darmo. W czasie, gdy odbijaliśmy kolejne BO i keepy w Reikland, scenariusz się odpalił kilka razy, były wygrane, VP zaczeło rosnąć, zachęceni tym faktem poszliśmy robić PQ. Poprosiłem inny warband, żeby też się zapisał na ten scenariusz pomimo tego, że był w innej strefie. VP cały czas rosły. To zachęciło do przybycia kolejne warbandy, które w tym czasie farmiły w innych niebronionych strefach. Skończyło się na kilku dużych epickich starciach przy stanie VP 96 dla Orderu, ktory niestety ostatecznie przegrał i uciekł, choć pretensji nie mam - nie można mieć wszystkiego na raz. Jednak emocje sięgały zenitu, widać było, że nasza walka ma jakiś konkretny cel i o to właśnie w tej grze chodzi. 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Anadim
Mówca
Reputacja: 20
Offline
Imię w grze: Sidorius (Karak-Azgal), Zooltan (Bulrok), Tissaja(Karak-Azgal), Borlis(Karak-Azgal)
Wiadomości: 1 181
|
 |
« Odpowiedz #10 : Grudzień 18, 2008, 15:09:53 » |
|
Z deszczu pod rynnę - to nadal jest grind. W walce z gromadomyśleniem potrzebne są jakieś konkretne argumenty inne od tych, że farmienie renowna jest złe. Istotą tej gry jest blokowanie stref i właśnie wtedy, gdy próbujemy to robić dochodzi do najciekawszych bitew, bo one mają wtedy jakiś konkretny cel i sens - zablokowanie strefy. Bitwa dla samej bitwy to zaledwie niedorobiony substytut, który szybko się nudzi. Wczoraj trafiłem do takiego z pozoru farmerskiego warbandu, spróbowałem przekonać, żeby się zapisali na scenariusz Reikland Hills, co by troche VP dostać za darmo. W czasie, gdy odbijaliśmy kolejne BO i keepy w Reikland, scenariusz się odpalił kilka razy, były wygrane, VP zaczeło rosnąć, zachęceni tym faktem poszliśmy robić PQ. Poprosiłem inny warband, żeby też się zapisał na ten scenariusz pomimo tego, że był w innej strefie. VP cały czas rosły. To zachęciło do przybycia kolejne warbandy, które w tym czasie farmiły w innych niebronionych strefach. Skończyło się na kilku dużych epickich starciach przy stanie VP 96 dla Orderu, ktory niestety ostatecznie przegrał i uciekł, choć pretensji nie mam - nie można mieć wszystkiego na raz. Jednak emocje sięgały zenitu, widać było, że nasza walka ma jakiś konkretny cel i o to właśnie w tej grze chodzi.  Tu się kłaniają nagrody. Co by było gdyby do wykupu epików za oRvR influence potrzebne było zamknięcie strefy.... Niestety z zamkniecia strefy nie wynika nic oprócz zamknięcia strefy. Wyjątkiem jest T4, tu niestety i tak nie powalczy się o stolicę bo serwery nie wytrzymują. Przydałyby się jakieś zadania możliwe do realizowania dopiero po zamknięciu strefy... lub jakaś drobna upierdliwośc jeśli to przeciwnik zamknie strefę. No ale to tylko takie moje luźne myśli  (Sam zresztą stwierdzasz: walka musi mieć sens/cel). Dobra bitwa z dramatycznym przebiegiem też może byc ciekawa, pod warunkiem że gracze będą chcieli walczyć. Bez tego nie będzie bitew w ogóle(lub mało). Farmienie renowna, czy czegokolwiek innego samo w sobie złe nie jest, niemniej sposób w jaki niektórzy do tego podchodza jest śmieszny. Bo w momencie kiedy rezygnuje się z walki będącej esencją WARa na rzecz grindu, który ma służyć "dopakowaniu" w walce (której nota bene się unika)..... hmmm: hipokryzja?? Dodam jeszcze, iż jeśli Mythic dobrze zbuduje system farmienia i uda mu się popchnąć tą samą drogą farmerów i tych szukających wrażeń.... będzie nieźle 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Jeśli walka była uczciwa, znaczy że źle ją zaplanowałeś.
"There is no 'I' in 'team', but there is a 'we' in 'weapon.'"
|
|
|
Bierdol
Mówca
Gorka Morka !
Reputacja: 28
Offline
Imię w grze: Zyzol SH
Wiadomości: 1 083
|
 |
« Odpowiedz #11 : Grudzień 18, 2008, 15:22:38 » |
|
I tu sie pojawia perspektywa posagow w stolicy ? Kto bedzie miec posag ? Nikomu nie znany (bez urazy) krasnolud spod bramy czy Gwiazda ganiajaca za renownem po pustych keepach (wczoraj byla polewa w Reiklandzie jak sie w koncu Precept zjawil "za pozno, nie ma juz niebronionych BO"  ). Chyba zglosze pomysl zby mozna bylo obrzucac posagi buteleczkami z farba 
|
|
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzień 18, 2008, 15:25:42 wysłane przez Bierdol »
|
Zapisane
|
|
|
|
zanzi
Gawędziarz
Ves Laut Imperia!
Reputacja: 19
Offline
Imię w grze: Zanzi
Wiadomości: 782
|
 |
« Odpowiedz #12 : Grudzień 18, 2008, 15:49:31 » |
|
Skończyło się na kilku dużych epickich starciach przy stanie VP 96 dla Orderu, ktory niestety ostatecznie przegrał i uciekł, choć pretensji nie mam - nie można mieć wszystkiego na raz. Jednak emocje sięgały zenitu, widać było, że nasza walka ma jakiś konkretny cel i o to właśnie w tej grze chodzi.  Nikt nie uciekl, tylko warbandy destro wrocily z Black Crag do Reikland i nas rozgromily 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Pierun
Gość
|
 |
« Odpowiedz #13 : Grudzień 18, 2008, 15:57:32 » |
|
Posągi w stolicy to przysłowiowy gwóźdź wbity do trumny, w której spoczywa nieboszczka - idea dużych epickich bitew. W tej chwili to z czym w RvR mamy do czynienia to nie są bitwy - nazwijmy rzecz po imieniu drogie koleżanki i koledzy - to są burdy, bójki dla zabawy urządzene przez nietrzeźwe towarzystwo, dodatek do piwa pełniący formę przerwy w farmieniu renowna. Nie wiem też czemu, ale jeszcze nikt nie ma żadnego posągu w Altdorfie na Burloku. Strach pomyśleć co się stanie, gdy pojawi się tam pierwszy posąg. Śmiem twierdzić, że wówczas z zaciśniętymi zwieraczami gro graczy ruszy na taki grind, którego żeśmy jeszcze w tej grze nie widzieli. Ktoś kiedyś powiedział - "bo chodzi o to, że ludzie chcą dobić 80RR i mieć spokój". Spójrzmy na Kellie z Preceptu - farmi dniami i nocami, a ma dopiero 65 RR i każdy kolejny level zajmuje dużo więcej czasu. Jeśli taki "nolife zombie"(jak to określił w swoim czasie Zanzi) robi renown rank w takim słabym tempie to co ma powiedzieć reszta? Ja szczerze mówiąc nie jestem pewien, czy przed Euro 2012 zdąże zrobić ten 80 poziom. Nikt nie uciekl, tylko warbandy destro wrocily z Black Crag do Reikland i nas rozgromily  Przegraliśmy bitwę o Healing Boon, nie najlepiej zafunkcjonowała organizacja poprzez regionalny kanał(polecam mój topic na WHA w tym temacie) i tyle - zdażyła się wpadka, czy to był powód, aby się poddawać? Nadal mieliśmy ogromną szansę na zablokowanie strefy, ale trudno się mówi. Pozytyw z tego jest taki, że kolejna grupa graczy przekonała się czym jest i do czego jest zdolna mentalność, którą prezentuje Precept i jego przystawki z innych gildii.
|
|
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzień 18, 2008, 16:00:49 wysłane przez Pierun »
|
Zapisane
|
|
|
|
Bierdol
Mówca
Gorka Morka !
Reputacja: 28
Offline
Imię w grze: Zyzol SH
Wiadomości: 1 083
|
 |
« Odpowiedz #14 : Grudzień 18, 2008, 16:00:44 » |
|
Zanucę kawałek piosenki Pana Młynarskiego: "Róbmy swoje..."
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|