Przełęcz Czarnego Ognia
Maj 21, 2012, 03:42:27 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności:
 
Strony: 1 [2] 3 4 ... 15   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Healerzy - dyskusja  (Przeczytany 16468 razy)
0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.
Delat
Małomówny


Reputacja: 0
Offline Offline

Imię w grze: Delat
Wiadomości: 68


Zobacz profil
« Odpowiedz #15 : Listopad 21, 2008, 20:11:43 »

Na scenario wskrzeszenie to śliska sprawa. Najlepiej wychodzi, jeśli wchodzi się drużyną z kolegami z gildii i ustalicie sobie na kanale głosowym, żeby poczekał.
Generalnie wyznaję zasadę, że żywi mają pierwszeństwo przed martwymi, szczególnie że świeży wskrzeszeniec (chyba że jest to kolega healer) wymaga sporo leczenia by się nadawał do walki.

Dodam jeszcze, że cieszę się, że dyskutujemy o healerach i leczeniu w tej grze. Pomaga wyjaśnić wątpliwości jakie czasem się pojawiają między graczami Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Listopad 21, 2008, 20:16:52 wysłane przez Delat » Zapisane

Its disloyality that bother us the most. We always answer it, always have, always will.
Steven Erikson - House of Chains
Delat, Archmage of Burlok, Malleus Maleficarum
Jaskier
Mówca


Reputacja: 22
Offline Offline

Imię w grze: Emnelrith
Wiadomości: 1 047


Zobacz profil
« Odpowiedz #16 : Listopad 22, 2008, 01:02:03 »

gram w tą grę dopiero kilka dni więc wielkiego doświadczenia nie mam... ale jednak. dociągnąłem na razie do 11 levelu DoK'a (za słaby skill mam, żeby healować kogokolwiek poza sobą... po prostu brak doświadczenia w tego typu mmorpg)  i 15 WH. Dziesiątki granych scenariuszy, kilka szturmów keepa, kilkanaście wypadów na zwykłe RvR. Jakiekolwiek leczenie dostałem od kogokolwiek może w 10% wyżej opisanych przypadków. Rozumiem, że trudno żeby akurat te dwie klasy były na czele kolejki do leczenia więc nie narzekam. Dla sprawdzenia jak to jest po drugiej stronie "barykady" zrobiłem sobie dzisiaj szamana i dociągnąłem go na razie do 7 levelu na samych scenariuszach. No i to healowanie to naprawdę ciężki kawałem chleba. Problemem jest to, że ludzie zupełnie nie współpracują. Jak chcą być leczeni powinni się trzymać w LOS. A to LOS jest ograniczone głównie tym, że żaden tank nie wpadnie na pomysł, żeby mnie ochronić, ani WE żeby zamiast dać się zabić w samym środku młócki zapolować na polujących na mnie WH. Najgorsze ze wszystkiego są jednak durne sorcereski. W jedym scenariusu miałem już je po prostu przestać leczyć w ogóle bo szkoda mojego czasu - zero poprawki na swoją wątpliwą twardość - bieg do przodu pod strzały i FB, a potem ucieczka z MDPS albo chociaż tankiem na plecach. Zwykle jak zauważałem że taka zaczyna dostawać   klikałem na nią i zaczynałem castować heala - w 3/4 przypadków zanim zdążyłem wykonać tą prostą czynność już nie żyła... Czy te sorceresski mają range skilli 30ft???!!! Nie mogą stać mi przed nosem i rzucać te swoje nuki? Cholery można dostać.
Tak więc drodzy gracze - chcecie heala - zamiast lecieć jak głupi do przodu zwróćcie uwagę gdzie jest healer. On naprawdę bardzo by Was chciał wyleczyć i utrzymać przy życiu rezygnując nawet z tych kilka fragów które dają wiecej exp niż kilkanaście tysięcy heala w scenariuszu. Ale jeśli biegacie nie wiadomo gdzie to wybaczcie - bez tanka albo mdps'a przy boku nie będę się pakował w sam środek mdps'ów przeciwnika. Wolę uleczyć tych których mogę zamiast leczyć siebie albo paść.
Zapisane

MariuszGGG
Gość
« Odpowiedz #17 : Listopad 22, 2008, 01:31:36 »

na wyzszych t, przynajmniej na moijm serwerze to wyglada znacznie lepiej
ludzie sie ucza z czasem
Zapisane
Tonerden
Rozmówca


Reputacja: 0
Offline Offline

Imię w grze: Belahir
Wiadomości: 186


Zobacz profil
« Odpowiedz #18 : Listopad 22, 2008, 02:43:27 »

Przestałem grać healerem (elfim magiem) i przerzuciłem się na ranged dps:
- bo gra się znacznie ciekawiej i nie chodzi tu o "kilowanie", tylko o ilość skutecznych i efektywnych "skilli" mozliwych do użycia w walce. Zmęczyło mnie spamowanie masowym healem poprzeplatane 2-3 dodatkowymi healami + wskrzeszenie od czasu do czasu.
- dobili mnie na scenariuszach BW wchodzący w jednoosobowe party bawiący się w powerleveling
- fatalna "uniwersalność" - jeśli masz ochotę na PQ albo porobienie jakiś zadanek to, albo błagasz by ci pomogli co zreguły kończy się odmową bo rzecz oczywista i nie ma w tym nic złego każdy gra dla siebie i własnej przyjemności, albo zmiana drzewka - średnio interesujące, dołączanie do otwartych drużyn nie zawsze może mieć miejsce i nie zawsze się sprawdza...
- no i słynne wybranie sobie innego drzewka ... Bo czemu nie ? W końcu ja płacę za grę, poświęcam swój wolny czas. W końcu też po coś twórcy je zrobili ... no chyba hrhr. Tylko... nie dla wszystkich jest to takie oczywiste, bo ... wystarczy trochę poczytać to forum.

Ogólnie odradzam tą ścieżkę jako pierwszą postać w WH jako second to już inna kwestia.

Pozdrawiam.
Zapisane
Hjundaj
Rozmówca


Reputacja: 5
Offline Offline

Imię w grze: Detlef, Eemar
Wiadomości: 356


Zobacz profil
« Odpowiedz #19 : Listopad 22, 2008, 12:20:30 »

Czolem.

Post powyzej troszke frustracja pachnie. ale bez oftopa.

Co do rekordow na 34 levelu 167k na scenariuszu.

Co do podnoszenia, podnosze na scenariach tylko jesli nie widze lecacych na siebie wrogow a moja ekipa nie jest umierajaca. Innymi slowy gdy moge sobie pozwolic na 8 sekund nieleczenia.
Przyznam, ze jest to frustrujace gdy pozostala czesc party leci slepo walczyc, bez zachowania odpowiedniego szuku a healer zostaje odkryty i niebrioniony. Na palcach jednej reki moge policzyc kiedy dostalem tarcze od IB ( notabene tarcza od IB i jeden z ich speli daje healerowi busta w postaci ponad 100p wilpowera co potrafi sprawic cuda).

Co do gry poza scenariami. Zadnych problemow nie mam ze znalezieniem ekipy ktora pomogla by mi jakies PQ zrobic czy zwyklego questa. Ludzie doceniaja plynace od nas HPki. Przynajmniej w mojej gildii tak jest choc nie jest to na naszym serverze osamotniona gildia tak dzialajaca.

Gra samotna. Zaden problem. Wystarczy dobrze taktyki ustawic, odpowiednia bron dwureczna bobrac i jazda na PvE. Fakt zrobienie jakiegos Q zajmie nam troche wiecej czasu niz DPSowi ale coz to za satysfakcja samemu zabic championa o 3 levele wyzszego niz my.

Z ogolnych spostrzezen:

     - healer ma leczyc nie DPSowac chyba ze wybral sciezke walki tyle ze niech nienarzeka potem ze krzycza na niego iz nie leczy.
     - healer musi znac swoje miejsce w szyku. WP blizej srodka walki niz Arcymag,
     - staraj sie jak mozesz i wspolpracuj a renown poleci jak woda w niagarze plus expa nie zabraknie, WAR to team play,
     - i na koniec jeszcze raz WAR to Team Play


A na koniec mam pytanko:

Czy WP mogli by opisac swoje zestawy TAKTYK jakie maja na scenaria czy RvR

Detlef
Zapisane


Eemar - WH - 25/13rr - Burlok
BO - 12/11rr - Eltharion
Denis
Milczący


Reputacja: 0
Offline Offline

Imię w grze: Diger
Wiadomości: 20


Zobacz profil
« Odpowiedz #20 : Listopad 22, 2008, 16:43:39 »

Moje spostrzeżenie jako WP (35lvl ) .

Na SC ze święca szukac party które zaopiekuje się healerem, zwykle  tanki i Dpesy wogóle nie zwracają uwagi na to co sie dziej obok nich (liczy sie tylko dem w tabelce ) . Przez pierwsze 2 dzieścia kilka lvl szedłem w salwe mysląc ze z czasem ludzie w miare zdobywania doświadczenia zaczną ineresować sie co się dzieje obok nich. Jednak teraz zmieniłem sciezkę na grace z racji tekie ze pozwala ona przeżyc spotkanie z BO czy innym med damage.
Kolejna sprawa to rozbieganie sie party ( w celu oczywiscie depeesowania ) w rózne strony . ( powoduje to min innymi to ze healer jest odkryty jak nie przymierzając tyłek zza krzaków ale i równiez trudnośc w leczeniu ).

Co do resania ....
Zarzuciłem ten beznadziejy proceder, gracze przyzwyczaili sę do tego ze nikt ich nie resuje ( głownie z dwóch powyzszych powodów nie sa/byli stawiani ) i nie czekają na resa, co powoduje ze w większości przypadków to strata czasu. Z tego faktu wynika ze healerzy nie resują wcale i kółko się zamyka.

Resaumując : życie healera jest krótkie i skomplikowane a mało ogarniete party powoduje ze nie jeden sc sflustrował mnie maksymalnie .

A i jeszcze jedna sprawa : co do expa i renowna .
przykład z ostatnich dni : jeden healer 88k heale 1 k dam , drugi 30 k heala i 15 k dam ...
ten drugi dostaje więcej i ren i expa niż ten pierwszy . I niech mi ktos powie ze życie healera jest lekkie ?   
Zapisane
grouth
Bard


Reputacja: 26
Offline Offline

Imię w grze: grouth braath
Wiadomości: 1 806


Zobacz profil
« Odpowiedz #21 : Listopad 23, 2008, 06:46:20 »


Kolejna sprawa to rozbieganie sie party ( w celu oczywiscie depeesowania ) w rózne strony . ( powoduje to min innymi to ze healer jest odkryty jak nie przymierzając tyłek zza krzaków ale i równiez trudnośc w leczeniu ).



to akurat nie jest takie proste, po pierwsze, zebydostac sie do wrogich healerow, tzreba pojsc w bok, a po drugie , jak w taka grupe wpadnie byle melee i walnie swoje aoe stuny, to sa ugotowani wszyscy Uśmiech albo chociaz dps wyganie obszarowke Uśmiech
Zapisane

Piorunes
Gawędziarz


Reputacja: 5
Offline Offline

Imię w grze: Piorunes
Wiadomości: 631


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #22 : Listopad 23, 2008, 10:40:45 »

A ja se alta Runepriesta zrobiłem i nie narzekam. Miła odskocznia od Witch Huntera. I wcale tak tragicznie nie jest. Zwykle jak ktoś dostaje to cofa się bym mógł go uleczyć, albo widząc, że dostaje heala walczy dalej. Ostatnio miałem przypadek, że dzięki mojemu healowi WH zabił 2 graczy z destro, którzy zamiast do mnie podbiec bili go nadal.
Zapisane

"Poglądy są jak dupa, każdy jakieś ma, ale po co od razu pokazywać..."

Jaskier
Mówca


Reputacja: 22
Offline Offline

Imię w grze: Emnelrith
Wiadomości: 1 047


Zobacz profil
« Odpowiedz #23 : Listopad 23, 2008, 10:48:22 »

Potwierdzam Uśmiech Super sprawa taki healer od święta - jako gracz WH leczyłem namiętnie szamanem WE i non stop dostawałem owacje jak taka zatłukła kilku pod rząd :p (choć, wstyd się przyznać, bywało, ze tank nie dostał z tego powodu należnego mu heala Z politowaniem )
Zapisane

Tekturowy
Małomówny


Reputacja: 3
Offline Offline

Wiadomości: 118


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #24 : Listopad 23, 2008, 13:03:47 »

Zwykle jak ktoś dostaje to cofa się bym mógł go uleczyć

...oraz ściągają na Ciebie sznurek dpsów za sobą robiąc tylko niepotrzebny zamęt. To, czy dany ziomek będzie stał mi przed nosem, czy na granicy zasięgu działania czaru nie robi żadnej różnicy. Jeśli mam go uleczyć to zrobię to, a jak nie, bo brak mi ap, mam dpsa na plecach, wskrzeszam, albo uznałem, że priorytetem jest leczenie kogoś innego, to go nie uleczę.
Posted on: Listopad 23, 2008, 13:03:23
Zapisane
ladybird
Małomówny


Reputacja: 0
Offline Offline

Wiadomości: 51


Zobacz profil
« Odpowiedz #25 : Listopad 24, 2008, 10:45:25 »

To może ja coś napiszę...

Gram Warrior Priestem, 20 poziom.

Jeśli chodzi o scenariusze i frustracje z nich płynące to należy jasno sobie powiedzieć że na scenariuszach najczęściej mamy do czynienia ze zbieraniną bardzo różnych ludzi, brałem udział w bitwach gdzie mieliśmy ogromną przewagę poziomów i ładny skład na papierze ale dostawaliśmy w ciry, a bywało odwrotnie, jak widzę że przeciwnik jest zgrany a nasi tłuką tanków, to wychodzę ze scenariusza albo staję przy baliście ("finiksgejt")

Zostanę jeszcze przy biciu tanków, bo to według mnie najgorsza bolączka na scenariuszu, wyobraźcie sobie Panowie że czasem piszę na kanale Np:  "nie bijcie tanków tylko tych dwóch zealotów którzy są dalej" i dostaje np odpowiedź: "jak będę próbował zabić zealotów to tanki mnie zabiją" BEZ KOMENTARZA

a co do "hilowania" wyznaje zasadę taką jak zawsze w życiu: "Nigdy nie mam pretensji do kogoś, że czegoś nie zrobił, jeśli mi tego nie obiecał albo nie zadeklarował"
Tak samo jest w grze: jeśli jakiś arcymag na ten przykład nie deklaruję ani nie obiecuje mi że będzie starał się mnie leczyć to nie mam pretensji jeśli tego nie robi, nawet jeśli się obija. czasem "hiler" może służyć za wabik... kiedyś na jednym scenariuszu cała nasza ekipa ganiała za zealotem żeby go ubić... ten uciekał, leczył siebie i odciągał uwagę, a jego kumple w innym miejscu scenariusza robili swoje, nie chodzi o to czy to było głupie czy nie, chodzi o to że zealot który według większości ludzi POWINIEN LECZYĆ INNYCH, robił jednak coś innego i dzięki temu wygrał bitwę
Inna sytuacja:
Byłem raz na "finiksgejt" gdzie 19 poziomowy Warrior Priest złapał 19 "detblołów" kupę "damażu" ale prawie nic nie uleczył (oprócz siebie) jednak znacząco przyczynił się do naszego zwycięstwa (wcale nie mieliśmy przewagi typu poziomy czy skład)

Ogólnie trudno jest leczyć i uważam że to najtrudniejszy kawałek chleba, podczas walki staram się robić to co w danej sytuacji wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem, mój Warrior Priest wybrał ścieżkę Gniewu, więc "hilerem" jestem słabym, leczę siebie, kumpla Ironbreakera i czasem jeszcze kogoś, dobrze zgrany atak przeciwnika zawsze przebije leczenie, gdy na kogoś kto nie jest tankiem rzucają się dwie wiedźmy z marauderem to żadne leczenie nie pomoże

Ogólna uwaga:
taktyka, taktyka i jeszcze raz taktyka i nie chodzi o jakiś plan przed bitwą, po prostu wygrywa ta drużyna która lepiej ułoży klocki na bitwie jakie dał nam do zabawy Mithic.

Zapisane

"gdy wioska płonie, wznoszą się dymy, gdy serce płonie, nic nie widzimy"
Vaxon Gernstein
Gawędziarz


Reputacja: 5
Offline Offline

Imię w grze: Grunhar, Grober, Vaxon
Wiadomości: 419


Zobacz profil
« Odpowiedz #26 : Listopad 24, 2008, 11:13:39 »

Mi tam altem Warrior Priestem się naprawdę świetnie gra. Ogromny heal na scenariuszach mimo nieskiego na razie poziomu (przebijam innych healerów wyższych o 5-6 lvli nawet), a i pier********* ma niezłe (-: Przy odpowiednim wyczuciu sytuacji korzystając z drugiego ranka morali zdjąłem 7 (słownie: siedmiu) przeciwników na raz podczas jednego ze scenariuszy.
Zapisane

Jaskier
Mówca


Reputacja: 22
Offline Offline

Imię w grze: Emnelrith
Wiadomości: 1 047


Zobacz profil
« Odpowiedz #27 : Listopad 24, 2008, 11:45:39 »

Co do uciekania z kotła w swoje szeregi to ostatnio nie zawsze to stosuje. Jak widzę, że bije mnie 2 i 2 nastepni jeszcze lecą to nawet się nie ruszam z miejsca tylko staram sprzedać jeszcze kilka DoTów. Jak widzę, że mam lekkie leczenie to staram się uciec, bo ma to jakieś szanse powodzenia. Wczoraj jednak na przykład biłem się z 2 wiedźmami i DoKiem, stwierdziłem, że szans na ucieczkę nie ma (z resztą tak stałem że nie było nawet gdzie) i biłem ile wlazło - aż tu naglę przypałętał się WP i nie dość, że przeżyłem to jeszcze ubiliśmy całą trójkę. Gdyby ten Wp zamiast mnie leczyć tylko bił i leczył siebie to ja nie zabiłbym pewnie nawet jednej wiedźmy, a i on padłby chwilę później.
Zapisane

Piorunes
Gawędziarz


Reputacja: 5
Offline Offline

Imię w grze: Piorunes
Wiadomości: 631


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #28 : Listopad 24, 2008, 19:46:04 »

...oraz ściągają na Ciebie sznurek dpsów za sobą robiąc tylko niepotrzebny zamęt. To, czy dany ziomek będzie stał mi przed nosem, czy na granicy zasięgu działania czaru nie robi żadnej różnicy. Jeśli mam go uleczyć to zrobię to, a jak nie, bo brak mi ap, mam dpsa na plecach, wskrzeszam, albo uznałem, że priorytetem jest leczenie kogoś innego, to go nie uleczę.
Posted on: Listopad 23, 2008, 13:03:23

hmm czy mi się wydaję, czy nie przeczytałeś zdania, które sam zacytowałeś.

"Zwykle jak ktoś dostaje to cofa się BYM MÓGŁ GO ULECZYĆ"

przecież wyraźnie widać, że chodzi mi o sytuację, kiedy ktoś się zagalopował i jest poza zasięgiem. I on mi do cholery nie podchodzi pod nos , ale w zasięg czarów, więc problemu nie ma.
Zapisane

"Poglądy są jak dupa, każdy jakieś ma, ale po co od razu pokazywać..."

tsunami
Rozmówca


Reputacja: 3
Offline Offline

Imię w grze: Steamhammer
Wiadomości: 160


Zobacz profil
« Odpowiedz #29 : Listopad 27, 2008, 14:45:11 »

moje doświadczenia w graniu healerami:

- arcymag - ogromnie delikatny, daje dużego heala ale z byle WE ma ogromny problem i najczęściej ginie; ogromne problemy w PvE
- RP - nie doszłam do zbyt wysokich leveli - ale ma dobre czary ofensywne IMHO, chyba najlepsza klasa lecząca, - patrząc na statystyki w scenariuszach....; PvE bez problemu
- WP - w tej chwili moja główna postać; nie jest delikatny - potrafi sobie sam dać radę i nawet zabić przeciwnika, umiejętnie sterując umiejętnościami można ładnie healowac całą grupę; PvE - z pieśnią na ustach Mrugnięcie

niezależnie od postaci
- najczęściej gram z dedykowanym tankiem (ja pomagam jemu, a on pomaga mi jak potrzeba) jeśli nie jestem z kimś umówiona, wybieram najbardziej logicznego tanka i staram się go leczyć
- używam dużo heala over time (idealny dla BW) - rzucasz takiego i gościu sam sie leczy, a tobie statystyki idą w górę
- najwięcej punktów "nabijam" na healu obszarowym
- jeśli tylko mogę - wskrzeszam na scenariuszach, szczególnie na TA, jak ktoś ląduje w lawie, czasem  nie zdążę - trudno.... te kilka poświęconych sekund najczęściej nie ma znaczenia
denerwujące jest jednak, kiedy taki delikwent zamiast zaczekać na całkowite wyleczenie - momentalnie gna do walki

najwygodniej jest, jak sie ma komunikację głosową - zarówno wiadomo, kiedy kogoś leczyć, kiedy wskrzesić jak i można opieprzyć, że wyszedł z zasięgu a ty z pewnością z nim biegać nie będziesz... no ale takie rzeczy tylko z gildią
Zapisane

Rock is OverPowered, please nerf...
Paper is fine, thank you.
Scissors
Strony: 1 [2] 3 4 ... 15   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  




Google visited last this page Maj 12, 2012, 17:33:00