Wszystko zależy od tego z kim grasz. Idealną sytuacją dla riftującego magusa jest ogarnięty team, sensowni healerzy w party i warbandzie oraz guard. Wtedy prócz samego utility jakim jest rift+instability masz możliwość ładnego bombienia (DL za ponad 1000 właśnie + reszta skilli).
Jeśli nie mam takiego setupu o jakim mówiłem to zwykle przerzucam się właśnie na toughness (noszę w plecaku komplety zbroi i broni z odpowiednimi talikami oraz biżuterię.
W buildzie normalnym (a więc takim w którym albo mam guarda i ogarniętych healerów, albo nie walczę z czymś większym od kilku party) zupełnie olewam tou i idę w zasadzie w max int/magic power. około 1000 int, do tego ok. 300 magic power (włącznie z sandstormem dającym 113, talikiem w rekawicach, shoulderami Tyranta oraz mini-setem z LotD).
Najczęściej gram na takim specu:
http://www.wardb.com/career.aspx?id=16#0:0:9:512:13:8712:29:563:568:569:8522:14103:14104::673:8528:8529:672 (mało ostatnio gram i nie pamiętam w co mam wydane ostatnie 3 punkty

).
Demona używam w zasadzie tylko do przywołania go przed/po rifcie i wysadzenia dla KD. Dla skutecznego bombienia trzeba założyć na grupę celi nasze AoE doty (glean magic --> pandemonium --> infernal blast), na ten który chcemy wyjątkowo zabić (zwykle jakiś healer albo bombiący BW) dorzucamy doty ST (korzystamy z tego, że mają 100ft-65ft zasięgu i instant cast) po "wejściu" stawiamy demona, riftujemy, knockdownujemy, spamujemy kilka DL, następnie Surge of Insanity dla popsucia dnia healerom chcącym ratować się AoE healem i w zależności od sytuacji (czy mamy przed sobą dużo ledwo żywych celów czy nie) spamujemy kilka dodatkowych Lashy albo wykańczamy pojedyncze cele połączeniem DoTów oraz Ingigo Fire of Change/Redn Wind.
Pamiętamy przy tym o Aegisie, Detauncie na stojącego dalego SW/BW czy Deamonic Infestition na oddaloną grupkę healrów.
Tak to wygląda w klasycznym wykonaniu z mojej strony - często niestety lag nie pozwala na zrealizowanie 75% tego...
Jeszcze odnośnie samego Riftowania:
Jest to niezwykle potężna umiejętność i skutecznie użyta zwykle przesądza o wyniku starcia między w miarę równorzędnymi warbandami. Wymaga jednak dużego zgrania, rozumienia mechanizmu oraz refleksu ze strony Twojej grupy.
Bardzo czesto jest tak, że gdy dochodzi do spotkania z przeciwnikiem jest on "out of position". Healerzy i dpsi nie są schowani za tankami, wszyscy nie są zgrupowani itd. Wtedy szybkie wjechanie (warto mieć addon Autodismount i dismountować się na przykłąd dopiero stawiając demona) w przeciwnika z zriftowanie może zakończyć walkę zanim się jeszcze zaczęła. Niestety w wypadku słabo zgranej, lub nie skupionej na magusie grupy może dać niewiele więcej niż szybki zgon (zwłaszcza, że czesto musimy się wysforować sporo przed tanki).
CO do riftowania w trochę bardziej statycznej sytuacji to należy pamiętać o podstawowej zasadzie - AoE zadaje obrażenia tylko 9ciu celom. Riftując gdy jesteś już w gęstej grupie przeciwników bardziej przeszkadzasz niż pomagasz. Ideałem jest gdy przeciwnik lekko się rozbiega - jesteś wtedy w stanie podlecieć do 2-3 celów i kilka nastepnych przyciągnąć --> efekt w zasadzie gwarantowany (a 9 trupów w kilka sekund w walce wb vs. wb to game over).
Zauwazyliście pewnie pewną niekonsekwencję - najpierw pisze o całym wagonie czarów jakie powinno się rzucić przed "wejściem" i zriftowaniem, a kawałek niżej opisuję wjechanie w przeciwnika na mouncie i natychmiastowe odpalenie comba demon-->rift-->instability. Wszystko zależy od sytuacji a zwłaszcza tego kogo mamy do pomocy. Jeśli bombimy sami albo ze średniej jakości AOE dpsem to przygotowanie jest bardzo ważne - bez niego wypstrykamy się z APków tylko przyprawiając wrogich healerów o chwilę stresu.
Z drugiej jednak strony gdy biegamy w idealnie skrojonym warbandzie z 6tką sorcererów, choppami, chosenami i całym tym cholerstwem naszym głównym zadaniem jest dobrze umiejscowiony w miejscu i czasie rift - potem możemy w zasadzie nawet poprzestać na spamowanie DLa aby dołożyć się do ogólnego damage AoE, bo DoTy i tak pewnie nie zdażą ticknąć.
Ach - i jeszcze jedno. Widzę wielu magusów którzy przyciągają, rzucają 2 czary i widzą, że nagle mają wokoło siebie dużo przeciwników, otrzymują spore obrazenia i próbują uciekać. Zły pomysł. Jesli w melee range masz 9 wrogów nie czaruj się że żaden nie założy Ci snare'a itp. Jeśli mają w Ciebie bić to będą bili i jesli healerzy Cię utrzymają, to utrzymają. Jak nie, to nie. najlepsze co możesz dla nich i siebie zrobić to starać się zmniejszyć liczebność atakujących Cię przeciwników sprawnym zadawaniem obrażeń

. Jak umrzesz, to umrzesz - i tak za ułamek sekundy dostaniesz resa. W ciężkich sytuacja wspomagaj jednak swoich healerów potkami leczącymi (te za oficery i te z apothecary mają oddzielne cd. W akcie desperacji możesz nawet łyknąć liniment, choć teraz dają one tylko 600hp, nie tak jak kiedyś - 1000).
To już chyba wszystko co przyszło mi do głowy - mam nadzieję, że pomorze i uda Ci się odpowiednio wytrenować współtowarzyszy tak aby w walce, jak Tzeentch przykazał, sami odmierzali czas od jednego, do drugiego Rifta
